Zapraszamy na wernisaż wystawy prac Marcina Lorenca, zatytułowanej Ulotność miejsc. Otwarcie odbędzie się 5 lutego, o godz. 12.30 w Galerii Szewska 16.

Marcin Lorenc | Ulotność miejsc

Wernisaż: 5. 02. 2018, godz. 12.30

Galeria WMiR Szewska 16

ul. Szewska 16, Poznań

Wystawa potrwa do 21.02.2018

ULOTNOŚĆ MIEJSC

…Podróż po świecie to wędrówka od prowincji do prowincji, a każda z nich jest samotnie i tylko dla siebie świecącą gwiazdą. Dla większości mieszkających tam ludzi świat kończy się na progu ich domu, na krańcu
ich wioski, najwyżej na granicy ich doliny. Świat dalej położony jest nierealny, nieważny a nawet niepotrzebny, natomiast ten, który mamy pod ręką, w zasięgu naszego wzroku, urasta nam do rozmiarów
wielkiego i wszystko inne przesłaniającego kosmosu…
Ryszard Kapuściński, Heban

Intryguje mnie stopień, w jakim przestrzeń mapy można uznać za przestrzeń rzeczywistą i dotykalną. Na ile jest to tylko iluzja i abstrakcyjny układ linii i kolorów, a na ile odnośnik, link, skrót do przestrzeni rzeczywistej? Zastanawia mnie, jaki jest też stosunek i zależność pomiędzy mapą a miejscem rzeczywistym, które na tejże mapie jest przedstawione. Jest to pytanie o to: na ile obie te przestrzenie wchodzą ze sobą w interakcje. Ocena tego zależna jest od skali i odległości, z jakiej na nie patrzymy. Przyjmując perspektywę kosmiczną, wszystko właściwie sprowadza się do linii, znaków, plam i kolorów. Patrząc jednak z perspektywy bliższej człowiekowi, przestrzenie te różnią się od siebie znacznie. Mapa daje ogląd całości, jest syntezą świata. Przebywanie w konkretnym miejscu sprawia natomiast, że stajemy się jedynie punktem na mapie, że oglądamy ją niejako od środka, doświadczając tylko najbliższej okolicy, nie mogąc dostrzec całości. Możemy jedynie poddawać otoczenie analizie, odcięci od syntetycznych uogólnień i refleksji. Doświadczamy w pełni, symbolicznego tu i teraz. Charakteryzując relacje pomiędzy mapą a światem, można by pozostać przy zasadzie iluzjonizmu, imitacji, sugestii i streszczenia oryginału – świata w postaci uproszczenia – mapy. I ponad taką zależność mogłoby nie być żadnej innej, ponieważ nie da się przecież utożsamiać ze sobą kawałka papieru oraz bezkresnej przestrzeni świata. Wydaje mi się jednak, że choć istoty mapy i świata realnego są tak odmienne, to mają one wspólny mianownik – ulotność.
Jak pokazuje doświadczenie historii, są podobnie wrażliwe na unicestwienie, wymazanie. Papier czy płótno ulegają rozkładowi, bledną, drą się i kruszą, a przestrzeń rzeczywista miejsc wymazana zostaje poprzez naloty dywanowe, erozję, lub po prostu opuszczenie i pozostawienie ich samym sobie.
Rozpatrując zagadnienia mapy i przestrzeni realnej w kategorii ulotności, trzeba znowu powrócić, na moment, do elementu perspektywy, z jakiej to zjawisko się ogląda. Ulotność mapy jest metaforą ulotności miejsca. Jest przypowieścią o nadchodzącej pewnego dnia zagładzie i unicestwieniu. Jest ostrzeżeniem o kruchości i nietrwałości materii, jest zapowiedzią dekonstrukcji, trzęsienia ziemi, rozpadu, erozji, bombardowania, zapomnienia. Mapa w niewielkiej skali, oswaja nas z nietrwałością, przemijalnością i małością punktu wobec płaszczyzny, jako prawdzie uniwersalnej i adekwatnej na wielu poziomach znaczeń.
Historia antyczna jak i najnowsza zna wiele przykładów miejsc, które przestały istnieć i choć ślady ich materialnej obecności nie zostały wymazane całkowicie, to mapy powoli zapominają o ich istnieniu. A nawet, jeżeli pojawiają się jeszcze na mapach, to tylko z sentymentu – jako wspomnienie. Pośród tych miast można by wymienić antyczne: Teby, Persepolis, Palenque, Petra, Palmyra, Angkor, Troja, Kartagina, Pompeje, Biskupin, współczesne: Prypeć (Ukraina), Aleppo (Syria), Tawurgha (Libia), Piramida (Norwegia), Pegrema, (Rosja). Oczywiście stopień zniszczenia, znikania, a także jego powód, w każdym pojedynczym przypadku jest zupełnie inny. Nie da się porównać poszczególnych historii, ani wydarzeń, które doprowadziły to finalnego efektu. Umieszczam je w jednym spisie, ze względu na wspólny element – zanikanie. Takie zestawienie nasuwa pewne wątpliwości i pytania. Czy można stopniować proces niszczenia czy zanikania? Czy da się powiedzieć, że jakieś miejsce nie istnieje bardziej niż inne? I co bardziej świadczy o nieistnieniu, brak ludzi, brak infrastruktury, czy brak obecności na mapie?
Najbardziej współczesnym przykładem z wymienionych powyżej jest jednak Aleppo. Jest to dla mnie szczególnie ważny i osobisty przykład, ponieważ byłem w tym mieście i łączy mnie z nim sieć wspomnień, fascynacji, podziwu. Rozwój wydarzeń sprawia jednak, że miejsce to zostaje właściwie wymazane z mapy świata, zamiast pięknego, tętniącego życiem miasta pozostaje siatka ulic, przy których nie ma już domów. Wielowymiarowe miasto staje się płaskie, i na swoim własnym przykładzie, przekazuje uniwersalna prawdę o ulotnym charakterze miejsc.
Marcin Lorenc