Konrad Kuzyszyn | Limited Edition

26.04–17.05.2019

otwarcie wystawy: piątek, 26 kwietnia, g. 18
spotkanie z artystą: piątek, 17 maja, g. 18
galeria :SKALA
Święty Marcin 49a, Poznań

www.galeriaskala.com

Stare kuwety

Konrad Kuzyszyn znany jest ze swego zainteresowania ciałem ludzkim. Już trzydzieści lat temu zasłynął serią fotografii wykonanych w Collegium Anatomicum Akademii Medycznej w Łodzi. Na fotografiach widzimy martwe ciała w formalinie. Zdjęcia piękne. Ostre. Bezwzględne w swym obiektywizmie. Dziwi mnie, że zdjęcia te uznano za kontrowersyjne. Dziwi mnie tu zjawisko, które nazwałbym odwróconą perwersją. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy za gorszący uznajemy fakt najbardziej pospolity. Co jest kontrowersyjnego w martwym ciele? Przecież każdy ma ciało i każdy będzie martwy. Nad czym się tu zastanawiać? Jak mówi Cioran: „Co tu gadać w obliczu trupa?”. W obliczu trupa człowiek przestaje myśleć (cokolwiek to znaczy) i oddaje się czemuś w rodzaju kontemplacji rzeźbiarskiej. Wie o tym każdy, kto trzymał w ręku ludzką czaszkę. „Kontemplacja rzeźbiarska” jest to silne przeżycie psychiczne (związane z doświadczaniem granicy między „materią ożywioną” i „nieożywioną”), z którego nie płyną żadne wnioski.

Właściwie wszystkie prace Kuzyszyna dotyczą ludzkiego ciała, tej najbardziej poruszającej rzeźby naturalnej, tego przedziwnego zbiornika na nie wiadomo co. W tym sensie jest Kuzyszyn artystą klasycznym. Porusza stary jak świat temat, modny od chwili, kiedy jeden człekokształtny zadumał się nad faktem, że drugi człekokształtny nie żyje na amen.

[…] byłem u Kuzyszyna w pracowni. Widziałem, jak Kuzyszyn odlewa te swoje kuwety. Właściwie małe trumny po starych czynnościach ciemniowych. Kiedyś do tej kuwety wlewało się wywoływacz czy co tam, wkładało się papier i było widać, jak obraz na papierze dosłownie się objawia. Dla człowieka pierwotnego taka kuweta byłaby na pewno przedmiotem magicznym. Łonem, z którego wychodzą wizerunki i tak dalej. Ale z tych kuwet już nic nie będzie. Mimo to Kuzyszyn patrzy w te puste kuwety. Z przyzwyczajenia pewnie. I jak tak patrzył w te stare kuwety, to wtedy przeszło mi przez myśl spontanicznie, że to jest właśnie postfotografia.
Piotr Bosacki