Galeria Geppart ASP Wrocław
ul. Księcia Witolda 68/2 (I piętro)
PIEKARNIA Żywa Kultura, Wrocław
6–21 marca
wernisaż: 6 marca (piątek), godz. 17:00
Akademia Sztuki Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu
Wydział Malarstwa i Rysunku, Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu
środy godz. 11-18
czwartki godz. 11-20
piątki, soboty godz. 11-18
niedziela-wtorek nieczynne
zaplanuj wizytę i oprowadzanie z przewodnikiem: s.szedera@asp.wroc.pl
Anna Bujak, Natalia Czarcińska, Wojciech Gorączniak, [Maciej Haufa], Marek Jakuszewski, Grzegorz Keczmerski, Hanna Łuczak, Jerzy Muszyński, Andrzej Pepłoński, Mikołaj Poliński, Paweł Polus, Kinga Popiela, Dorota Tarnowska-Urbanik, Sebastian Trzoska, Lidia Wojcieszek
Sen, marzenie, chęć bycia kimś innym – wielu z nas to zna. Z jednej strony jesteśmy tak zanurzeni we własnej egzystencji, nie możemy przekroczyć tego, kim jesteśmy, choć na chwilę poczuć się inaczej. Z drugiej, niekiedy tego właśnie chcemy – nie być choć przez chwilę sobą, pozbyć się kotwicy, która trzyma nas przy ziemi, nie pozwalając wznieść się wysoko, odlecieć, rozpłynąć w powietrzu, tak bardzo przekroczyć siebie, że aż zniknąć. Bujamy w obłokach, tkwimy w stanie nieważkości, korci nas, żeby być jak najbliżej błękitnego sufitu nieba. Ta niebieskość jednak to przecież bardzo rzadki widok – z reguły tam wysoko jest nie tylko zimno, ale też szaro. Mimo to nie przestajemy wspinać się po własnych szlakach, licząc na te najbardziej magiczne odcienie niebieskości: lazur, turkus, chabrowy, błękit królewski, wreszcie ciemniejsze kobalty, granaty, indygo. Coś gna nas wysoko, ku przestworzom, by stać się częścią nieba, pierzastym białym włóknem, nieco wyraźniejszym welonem tworzącym halo wokół słońca, kłębiastym kumulującym się barankiem tak wdzięcznym przy pejzażach, wreszcie ciężką, ciemną chmurą deszczową, której się nazbierało, która uniemożliwia wstanie z łóżka, życie, tworzenie, duszącą nas pod ciężarem nieba.
Ta ambiwalencja – dążenie do transcendencji wobec nieuniknionego ciężaru egzystencji nie jest oczywista. Bywa, że góry są tak wysokie, że ich szczyty toną w chmurach, trudno je dostrzec z dołu czy nawet z sąsiedniego górskiego łańcucha. Wówczas w pełnej okazałości widzimy, jak płynne są te stany – że góra niekiedy wydaje się być chmurą, a chmura górą. Nie widzimy natomiast, niekiedy całymi długimi latami, co zbiera się w ciemnych chmurach, w których to, co niewypowiedziane, nie wylane w postaci deszczu ciąży ku dołowi.
I choć góra i chmura niekiedy zdają się być jednym – góra przybiera kondycję chmury, transcendentuje, to wiemy, że nie zdołamy na trwałe zmienić swojego losu. Jednak to, że góra nigdy nie stanie się chmurą, nie przeszkadza jej o tym „śnić”.
Alicja Nalewajko
