BIEGUNY. DIALOGI MŁODYCH: INNY, edycja 4.
uczestniczki: Marta Markiewicz, Melanie Wróblewska
opieka merytoryczna: Bogna Błażewicz (Galeria Miejska Arsenał), Ewa Kulesza i Jerzy Hejnowicz (UAP)
19.02 – 28.03.2021
Galeria Miejska Arsenał

Za każdym razem ten sam temat – INNY, ale każda edycja jest zupełnie inna… To nie przypadkowa gra słów, bo inność wpisana jest podwójnie w ten projekt. Odsłania on bowiem odmienność odczytań, nastawień, akcentów kładzionych na różne aspekty szerokiego zagadnienia, na którym skupiają się kolejne zespoły. Dla mnie, jako inicjatorki tych działań, jest to wielka przygoda i fascynujące doświadczenie. Z rozmów z współprowadzącymi i uczestnikami wiem, że dla nich również, bo to, co najciekawsze, dzieje się w samym procesie, wymianie myśli, wzajemnym odkrywaniu siebie i INNEGO. Ukoronowaniem jest oczywiście wystawa, która jest bardzo ważna, ale o dziwo – nie jest najważniejsza. Widzimy w niej punkt na końcu drogi – tak jak biegacz widzi metę. I za każdym razem, gdy już dobiegamy, trochę nam żal, że to koniec…


Marta Markiewicz i Melanie Wróblewska prowadzą ze sobą dialog mocno osadzony w wybranych przez siebie kulturach lokalnych. Marta w folklorze wiejskim, dla którego punktem wyjścia są dożynki, a Melanie w obyczajach i poglądach góralskiej Polonii w Stanach Zjednoczonych. Obie są krytyczne, nieco ironiczne, ale ich obserwacja jest z gruntu życzliwa.
Bawią się wybraną stylistyką, przetwarzają ją i parodiują, bo jako bardzo młode osoby nie mogą jej uznać za swoją. Dostrzegają śmieszność i akcentują ją, ale bez poczucia wyższości.
Inność jest celebrowana z przymrużeniem oka. INNY jest gościem w opowieściach młodych artystek, a gościa zawsze należy traktować z szacunkiem.
Marta i Melanie zapraszają widzów do stworzonych przez siebie modelowych rzeczywistości będących barwnymi enklawami przerysowanego folkloru, objawiających się uprzedzeń, obnażanych stereotypów i lęków. Obiekty ze swojskiej słomy jak wyrwane fragmenty pól sąsiadują z kolorową książeczką o emigrantach w Ameryce. Wszystko rządzi się własnymi prawami i jest nieco szalone. I jakby od niechcenia pojawia się prosty sposób na unikanie konfliktu – poprzez… śmiech.