Wystawa indywidualna Ewy Twarowskiej-Siody Interferencje

 

wernisaż: 27.06 o godz. 18:00
wystawa czynna: 27.06 – 08.07
Galeria Duża Scena UAP
Al. Marcinkowskiego 28

Istnieje ludzka fascynacja materią i siłami, które ją kształtują i przeobrażają – fascynacja naturą żywiołów. Z tą materią prowadzi się dialog nie tylko biologiczny, ale przede wszystkim mentalny, nadając żywiołom natury jakiś niepojęty wymiar.

W moich pracach żywioły ziemi, wody, ognia, powietrza zostały wciągnięte i użyte nie tylko jako materia, ale również kategoria myślenia.

Uzyskuję wizję świata wyłaniającego się z niezrozumiałego chaosu, powstającego ze zderzających się i walczących ze sobą pierwotnych materii.

Odbieram materii przypisywane jej główne cechy. Każde odejście od oczywistości jest poszerzeniem widzenia, transmutacje zbliżają mnie do odkrycia tajemnych więzi między najdalszymi przeciwieństwami.

Pokazuję nie tylko nieruchome struktury materii, lecz również dynamiczne procesy ich stawiania się, powstawania kształtów, przemieszczania układów cząstek, procesy wzrostu, siły odśrodkowe i dośrodkowe.

W moich pracach nie ilustruję procesu i nie pokazuję go w aspekcie naukowym, ale interesuje mnie ta jego treść, której analiza bio-fizyko-chemiczna nie potrafi uchwycić. Pokazuję przyczynę, jako siłę naprawczą stale działającą wewnątrz wszelkich rzeczy.

Nasze życie jest iskrą przeskakującą między przeciwnymi biegunami urodzenia i śmierci. Chcę, aby właśnie twórczość wyzwoliła nas od biologicznej bezwładności. Mówiąc ściślej wprowadziła nas w takie wymiary, w których bezwzględność ta przestaje istnieć – przestaje znaczyć. Nie ma to nic wspólnego z „zapomnieniem” lecz dosłownie ze zmianą wymiarów istnienia.

Przestrzeń i czas życia rośliny jest czymś innym niż przestrzeń i czas człowieka – nie-porównywalne z przestrzenią i czasem gwiazd. Z chwilą naszego wejścia w świat twórczości zmienia się dla nas wszystko. Wkraczamy w jakiś inny czas, inną przestrzeń niż ta, w której przebywaliśmy dotychczas. Dla takich stanów świadomości szukamy etapów, wycinków czasu i wyodrębnienia się form. Stąd nasze zainteresowanie różnymi stanami i strukturami materii. Elementy materiałowe przeze mnie wprowadzane są w kategorii nijakości i ubóstwa – kropla wody, glina, ziemia, ukazać mają tylko to, co ujrzeć można w bezpośrednim doświadczeniu.

Czym innym bowiem jest wiedzieć o istnieniu czegoś a czym innym wywoływać i wiedzieć to. Nasza uwaga zaczyna tropić inne cechy primarnej materii, mniej oczywiste i będzie to pierwszy krok do zobaczenia niezwykłości rzeczy znanej.

Zaistnieć może fala zobaczona jako suma poszczególnych składających się na nią kropel wody. Makro i mikro wielkości istnieją jako równocześnie porównywalne. Transmutacje zbliżają nas do odkrycia tajemnicy więzi między najdalszymi przeciwnościami. Interesuje mnie twórczość, która pozwala osiągnąć świadome, indywidualne przeżycie zmian wymiarów istnienia. Dla mnie, różne zasady przestrzenno-czasowe rządzące tymi strukturami i stanami są różnymi stanami.

Struktury „gotowe” – niegdyś uważano, że znajdywane w ziemi skamieliny o ciekawych formach są przejawami „Ludus naturae” – myślę, że pojęcie „Ludus naturae” istnieje nadal w ludzkiej wyobraźni. Wystarczy wywołać minimalną prowokację, aby ziemię do takiej „zabawy” zachęcić. Wylewam na nią krople wody, jak to czyni deszcz w czasie ulewy, czy jak spadająca rosa z liści.

W mojej „kropli” w czasie wypału ogień zespolił wodę z ziemią, a kształt kropli „wyrzeźbiony” został przez czas spadania w aerodynamicznie działającym powietrzu – spotkały się więc cztery żywioły wyzwalając swe pozytywne siły. Włączając do gry inne wielkości poszczególnych żywiołów, poddając je różnym reakcjom w materii ziemi przejściowo ukazują się stany wzajemnych destrukcji i struktur.

Moja „zabawa” z ziemią pozwala mi przekazać sugestie faktu dającego możność zobaczenia i uczestniczenia w tych wszystkich etapach aż do zatrzymania, dochodząc do stanu finalnego. Całości mego widzenia ujawnić nie mogę za pomocą tych środków, jakimi dysponuję. Ograniczoność tych środków przełamać można tworząc ciągle nową strategię uwikłania tych żywiołów w tajemną grę.

Ewa Twarowska-Sioda